...i brak prądu nimi spowodowany sprawił, że dzisiaj obcykamy dwa dni. Dzień trzeci i czwarty. Oczywiście, wczorajsza praca powstała wczoraj (a to zdanie jest bardzo mądre i poprawne). To, że wstawiam ją dopiero dzisiaj jest raczej normalne, skoro nie miałam dostępu do komputera.
~*~
Tym razem trochę się pobawiłam. Znów zostajemy w temacie fanartów. Na tapetę poszła Biedronka i Czarny Kot. Serio... To był jeden z moich ratunków w tracie stresów związanych z maturami. Czujecie tę desperację? Kiedy zabrakło mi odcinków z polskim dubbingiem, zaczęłam oglądać po koreańsku z angielskimi napisami.
Dzisiaj, a raczej wczoraj, stworzyłam swój pierwszy Gender Bender. Tak więc, oto pan Marin Duping Cheng oraz panienka Adrianne Agreste. Biedronek i Czarna Kotka w normalnych, "niesuperowy" wersjach. Spodobała mi się ta zabawa. Może następnym razem narysuję "Ninę i Alka", albo jeszcze inne postaci, zobaczymy.
No i dzisiaj jeszcze mój "Rożec". Od dawna chodziło mi po głowie narysowanie kobiety jednorożca. Połączyłam trochę dziwne kolory (takie przynajmniej miałam wrażenie, kiedy kolorowałam), ale powiedzmy, że efekt jest zadowalający. Chwila odpoczynku od fanartów, bo jutro pewnie stworzę portrecik dla Olsikowej. Temat mi się spodobał. Jakim magicznym/fantastycznym stworzeniem jestem. Trochę się wysilę. W ogóle to chciałam, żeby mój "Rożec" rumienił się jeszcze na fioletowo, ale trochę się bałam, że wszystko tym zepsuję. Jeszcze kiedyś spróbuję, w końcu mam czas...
~*~
"I tak oto upłynął wieczór i poranek, dzień trzeci i czwarty" - bardzo źle zacytowany fragment z Księgi Rodzaju.
To chyba tyle na dzisiaj. Dalej nie mam skanera. Muszę poczekać, aż mama skończy batalię z drukowaniem papierów, bo teraz warczy na każdego, kto zbliży się do jej drukarki.



